Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~LiczbaUrojona

Nie, oda.


Chuj z tym, kup se balonik. Naprawdę. I na huśtawki chodź.


Zacne.


Jezu, jaki ona ma przepiękny nos!

(Wybacz, że nie o samej focie, bowiem ten nos zupełnie mnie już porwał był)


Pisanie czegokolwiek tutaj na temat tego tekstu byłoby niekulturalne.


Trzypozycje, GIŃ!


No ładnie, nikt nie zauważył błędów rzeczowych i mnie łaskawie nie poprawił


Należę do obrońców Pałacu Kultu i Nałki. Jak można chcieć to cudeńko wyburzyć!?


Końcówka wymiata, reszta mi się nie widzi, Ósmy.


Na dzielnicy Wrocław Fabryczna jest dużo torów i są altanki.


Wybacz, codziennie umieram na nowego raka.


mój Boże.


no. i to jest zwierzak z konceptem, a nie jakieś dzikie węże.


Pająkjebiedronkę.


Bizmo, ja już od dawna Cię lubię ;>


to coś w środku w oryginale jest czerwone prawda? to są te takie mini jakby pomidorki w czerwonej łupinie, ino tutaj jest wysuszona i zostały same żyłki. mamli rację?


jezu, jak ja Cię nie cierpię!


Theodor jest wszędzie.


pierdzielę, po prostu potrafisz polszczyzną poprzewracać punkt patrzenia pojedynczego petenta.


g'd shit.


nie "bynajmniej", a "przynajmniej", pani polonistko in spe chyba, że źle zrozumiałam kontekst zdania.


ha! M. Koterski jest absolwentem mojej polonistyki!

do rzeczy, do rzeczy...

tekst ładny, a przemawia do mnie tym bardziej, że jeszcze kilka tygodni temu miałam w "o mnie" nieśmiertelny monolog Miałczyńskiego z "dnia świra". sama do tego wylądowałam na filpolu; piękne i znane dobrze pytanie: "Może nie nadaję się na polonistę?", chociaż na razie bardziej te studia uwielbiam, niż nienawidzę.
niemniej jednak znajduję się tutaj coś, co mnie bardzo odrzuca - wielkie i wszechmocne NAZWISKO, Nazwisko z Formą Określającą Wszystko, Czym Człowiek Chciałby Się Stać, "podyskutować o filmach Burtona, Almodovara i pośpiewać piosenki Osieckiej", zwłaszcza "naćpany Stachura". z tego, co dotąd udawało mi się zaobserwować, tej strasznej rzeczy używają ludzie, mocno chcący wpasować siebie w jakąś wizję, najczęściej "artysty", chociaż nie zawsze. cały problem z nimi jest taki - rozmawiają o "bohemie", "Fellinim", "afirmacji w wersie", "Bergmanie", no, ostatecznie "fowistach" (taaak, Fellini i Bergman, drogie knajpy, supersilmy, długie szale...eh.), natomiast sami nigdy nie staną się tym, czym chcą. za dużo mówią, to się po prostu robi, po prostu się tym jest, albo nie. mówiąc - nawet się nie zbliżają.

może się mylę. póki co moje doświadczenie potwierdza teorię. miałam wiele koleżanek, pasjonujących się sztuką; z czasem usiłowały robić coś same, a tu psikus - nagle okazywało się, że nie umiały, ich twórczość była wtórna, pozbawione iskierki wyobraźni - wielki ból dla osoby samoświadomej. najlepsze jest to, że zupełnie go nie czuły - po analizowaniu Picassa, Muchy i innych wybitnych, zadowalały się faktem robienia byle czego. za to dziewczyna, która ma rozpoznawalny styl, jest świetna technicznie i posiada wielką imaginację - nigdy nie rozmawiała ze mną o Nazwisku w opisywanej roli.

czasami patrzę na to, co stworzyłam do tej pory i tak się zastanawiam: "przecież ja miałam być dobra, miałam wyszkolić w sobie wyobraźnię Dalego, oko Erwitta, technikę Vermeera, co się stało z tym całym czasem, gdzie te wszystkie przebimbane lata" (swoją drogą, paranoidalnie wybuchane ambicje też zabijają.) potem stwierdzam, iż fatalnie jest Nazwiskować, że to może robić ktoś, kto jeszcze sam siebie nie określił, siadam i zaczynam pracować. po prostu. chrzanić Vermeera - to ja dla siebie jestem najcenniejsza.


inspiracja niczym. pensum na ćwiczenia :D


© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt